sobota, 29 września 2012

Rozdział 6.

OCZAMI VANESSY :

Szłam już po schodach do swojego pokoju kiedy Loczek złapał mnie za rękę.
- Puść mnie - westchnęłam nie odwracając się do niego.
- Przepraszam - uścisk chłopaka zelżał i postanowiłam odwrócić się do niego.
O mało co nie krzyknęłam kiedy odwróciłam się w jego stronę. Styles stał ledwo kilka centymetrów ode mnie.Wytrzeszczyłam lekko oczy i weszłam 2 schodki wyżej.
- Chciałeś coś? - spojrzałam na niego i przeczesałam palcami moje długie włosy.
- Emm, no.. bo widzisz... nie zostawiaj mnie z nimi - poprosił płaczliwie i wskazał głową salon w którym siedziała mama z ciocią.
Westchnęłam i wywróciłam oczami  - Aż tak boisz się kobiet. Podobno lubisz starsze panie - zaśmiałam się jadowicie i pokazałam mu koniuszek język.
- No weź! - wysunął do przodu dolną wargę. Wyglądał jak 5letni chłopiec, któremu nie chciano dać cukierka.
Walnęłam go lekko w ramię i kiwnęłam głową żeby szedł za mną. Wchodziłam po 2 schodki, więc weszłam szybciej niż Hazza. Weszłam do pokoju i usiadłam w fotelu naprzeciw drzwi. Podciągnęłam nogi do siebie i oparłam głowę na kolanie.
- Nie czuj się jak u siebie - wyszczerzyłam się do chłopaka kiedy usiadł na łóżku.
- No to czemu nie mieszkasz z Trashówami? - przeczesał dłonią włosy przez co wyglądały jeszcze zabawniej niż normalnie.


OCZAMI ALICE :

- A jednak jestem. Powinieneś spodziewać się niespodziewanego. - wzruszyłam ramionami i wstałam z krzesła. Podeszłam do półki na której Malik trzymał zdjęcia i inne duperele. Znalazłam album ze zdjęciami i usiadłam na jego łóżku.
- Ej, ej! Zostaw to! - wydał z siebie odgłos a'la mała dziewczynka.
- Spokojnie tylko obejrzę. - Otworzyłam go i moim oczom ukazał się nagi pucołowaty 3 latek - To ty? - nie mogłam opanować śmiechu i album wypadł mi z dłoni.
- Tak - podniósł go szybko i schował pod łóżko.
- Oj nie stresuj się tak - podparłam się na łokciach - Przecież nikomu nie pokażę - puściłam do niego perskie oko i oblizałam górną wargę - No to o czym chcesz rozmawiać?
- O tym co działo się po tym waszym przywitaniu? - Zapytał retorycznie chłopak.
- Nic takiego. Zapomniała bym o tym na twoim miejscu - podniosłam się z łóżka- To chyba nic nie znaczyło prawda? - stanęłam kilka centymetrów od Malika i pocałowałam go lekko w usta. Ominęłam go szybko i stanęłam w drzwiach pokoju - Coś jeszcze? - uniosłam prawą brew i spojrzałam na niego. Był lekko oszołomiony.


OCZAMI SAVANNAH :

-Liam, przestań! - krzyknęłam kiedy chłopak mnie łaskotał - No skończ! - mogę uciąć sobie głowę że nie przestał by gdyby nie to że zadzwonił dzwonek do drzwi. - Muszę otworzyć - podniosłam się szybko i pobiegłam do drzwi.
- Hej, Savvie. Jest może Ang?
- O cześć, Matt - pocałowałam go w policzek na powitanie. Odsunęłam się lekko do drzwi pozwalając mu wejść dalej. - Nie poszła na jakąś kolacyjkę, pewnie za chwile będzie.
Pokazałam chłopakowi ręką żeby wszedł dalej, a sama usiadłam na kanapie.
- Ahh, no tak - zaśmiałam się kiedy Liam szturchnął mnie lekko - Liam to Matt, znajomy Angel. Matt to Liam, gwiazdorzyna z 1D.
- Dzięki! - Payne wziął poduszkę i zdzielił mnie nią w głowę.
- Taka prawda mały. - zaśmiałam się i spojrzałam na Hale'a, który usiadł w fotelu - Too, co cię sprowadza?- Zabębniłam palcami w oparcie fotele.
- Dziewczynko, jako twój menago muszę poinformować Cię że jest szansa na kontrakt! - zaśmiał się i poprawił kołnierzyk koszuli.
- Nie gadaj! - podskoczyłam z radości na kanapie - Pierdziele, ale zayebiście!


____________________________
*Calypso*
Hej : * 
Wiem dawno nic nie napisałam, ale weny nie miałam. 
Marne te rozdziały, oj marneee : c 
Szkoda że nikt nie koma :c 
Po co ja to piszę o.o? 

Dziewczyny? Co sądzicie o nowym kawałku?
Ja ich nie lubie, ale ciekawy. 
Enjoy ♥

niedziela, 16 września 2012

Rozdział 5.

 Nowa postać. 

Matt Hale ( 20 lat ) 
Przyjaciel Angel. Poznali się w wieku 5 lat. Kiedy Ang wyjechała do Londynu on pojechał za nią. Mieszka blisko trashtwon i często odwiedza dziewczyny ;)



OCZAMI MARTI.

Nie mogłam w to uwierzyć. Angel i Louis. Boże! Do czego to doszło. Co chwile któreś z nich wołało mnie do stolika a ja biegałam jak ta głupia ze sztucznym uśmiechem na ustach. Widać było że oni serio świetnie czuli się w swoim towarzystwie. Byłam blisko z Ang, ona lubiła być sama, ale tylko mnie dopuszczała na tyle blisko siebie że znałam jej sekrety. Z tego co pamiętam jeszcze niedawno była z Mattem. Lubiłam go był spoczko. I o wiele bardziej w stylu Ang niż Lou. Chociaż? Mieli coś wspólnego. Wyglądali na grzecznych, ale każdy kto poznał ich bliżej wiedział jacy są. Około 20 skończyłam pracę. Myślałam że Ang i Lou od razu pójdą do domu, ale ci jakoś gdzieś zniknęli. Włożyłam swoje ciuchy i poczłapałam powoli do domu. Kiedy wracałam do domu zaczęło padać, a na dodatek przejeżdżający obok mnie samochód wjechał w kałużę i ochlapał mnie wodą. Przetarłam oczy ręką i zobaczyłam że moje dłonie są całe czarne od tuszu. " Świetnie ". Kiedy doszłam do domu Sav i Liam siedzieli na kanapie.
- Cześ wam - przeczesałam mokre włosy ręką i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na kluczyk. Wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy. Wyjęłam z szafy suche ciuchy <klik> i włożyłam je. Związałam włosy w koka, wzięłam mój ulubiony kocyk i zeszłam na dół.
- Mogę się dosiąść? - zapytałam cicho.
- Jasne siadaj! - Savannah uśmiechnęła się do mnie ciepło i poklepała miejsce obok siebie.
Usiadłam i okryłam się kocysiem. Spojrzałam w ekran telewizora.
- Czyżby " 3 metry nad niebem "?- zaśmiałam się kiedy zobaczyłam Mario.
Oglądałam film i płakałam. W połowie przez film, a w połowie...właśnie? czemu płakałam?  nie mam pojęcia. po prostu siedziałam i po moim policzku strumieniem leciały łzy. W pewnym momencie nie wytrzymałam i wyszłam z pokoju. Znów poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- jestem taką idiotką - syknęłam sama na siebie.


OCZAMI ALICE.

- Jezu, Malik. - krzyknęłam od progu kiedy sama otworzyłam sobie drzwi. Weszłam do salonu i nikogo tam nie było. Tak samo w kuchni. Weszłam po schodach do pokoju Zayna. Oparłam się o framugę i zobaczyłam jak kocha się z jakąś dziewczyną. Uśmiechnęłam się wrednie. Najwidoczniej nie zauważyli że weszłam więc odchrząknęłam najgłośniej jak potrafiłam. Dziewczyna pisnęła przerażona i zakryła się kołdrą.
- cześ - zaśmiałam się i usiadłam na fotelu przy jego biurku - ubieraj się mała i wio.
Dziewczyna spojrzała na mnie morderczym wzrokiem i widać nie zamierzała wyjść.
- Nie jasno się wyraziłam? WYNOCHA! - podniosłam z ziemi jej ubrania i wyrzuciłam za drzwi - Muszę porozmawiać z Malikiem. Szybciutko! - klasnęłam w dłonie. Dziewczyna owinęła się kołdrą i wyszła z pokoju, a ja znów rozsiadłam się na fotelu. - Zapraszasz mnie do siebie i każesz patrzeć na takie rzeczy. Nieźle się masz - zaśmiałam się.
- Nie sądziłem że dzisiaj wpadniesz - wzruszyła ramionami i wstał z łóżka. Podszedł do szafy i włożył na siebie pierwsze lepsze ciuchy a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku.

OCZAMI VANESSY :

- Mamo już jestem! - krzyknęłam kiedy weszłam do domu. Rzuciłam klucze na szafkę i zdjęłam buty. Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę gotującą coś do jedzenia.
- Ale świetnie pachnie - usiadłam przy stole i spojrzałam na mamę.
- Dzięki kochanie. Zaprosiłam na obiad Violett i jej syna. Cieszysz się? - zapytałam mama z uśmiechem na ustach. Nigdy nie poznałam syna cioci Violett. Nazywałam ją ciocią bo od kąt pamiętam przychodziła do nas na obiady. Mieszkała sama bo jej syn i jej były mąż mieszkali w Bristolu. Nigdy jakoś nie ciągnęło mnie by go poznać.

Około 8 miała przyjść ciocia z synem. Pół godziny przed ich przyjściem rozpuściłam włosy i wyprostowałam je. Nie cierpiałam siebie w kręconych włosach. Kiedy skończyłam prostować włosy usłyszłam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi a za nimi stała ciocia i Harry Styles.
- Ciociu? kto to? - uśmiechnęłam się do niej nie pewnie i wpuściłam ich do środka.
- Mój syn. - ciocia przytuliła mnie na powitanie i poszła szukać mamy.
- Cześć, czy coś - wzruszyłam ramionami i zamknęłam drzwi. Ominęłam chłopaka i zaczęłam wchodzić po schodach na górę.


_________________________________________
*calypso * 
 Czeeś :3 
Dawno nic nie dodawałam ale to dlatego że miałam szlaban ;/
Ahh, zła ja xD huhuhuheuheuhe. 
Rozdział taki sobie. Dzisiaj pierwszy raz pisałam jako Van. Ciekawie było. 
Nie mam konkretnego planu co dalej ma się dziać. Pomysły? o.o 
Nie wiem skąd miałam pomysł na część o Alice xD hahah
Czymcie się ♥ 
 Awwww! :3 
Enjoy ♥

sobota, 8 września 2012

Rozdział 4

 * Calypso * 

  
Marie Lopez (25 lat ) 
Szefowa restauracji w której pracuje Marti. 
Szczerze nienawidzi dziewczyny, pozwala pracować jej w " Cuumber" tylko po to by móc ją gnębić.




OCZAMI SAVANNAH :

Leżałam na łóżku czytając " Istota Cienia " kiedy ktoś zapukał i do pokoju weszła  Angel.
- Fajnie dziś wyglądasz. Inaczej, ale fajnie.- pokiwałam głową z uznaniem kiedy zobaczyłam dziewczynę w tym <klik> zestawie. - Co to za okazja? - posłałam jej ciepły uśmiech i jeszcze raz zmierzyłam ją wzrokiem od stup po samą głowę.
- Cóż - zaczęła niepewnie i przestąpiła z nogi na nogę. - Louis zaprosił mnie na kolację, ale chyba nie pójdę. Lubię go, jest miły. Ale to nie mój typ. - zagryzła wargę i usiadła na łóżku obok mnie.

Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę kiedy zadzwonił dzwonek i Angel wyszła z mojego pokoju by otworzyć drzwi. Oczywiście za nimi stał Louis i wziął ją na kolację. Zostałam sama w 'Trashtown' bo Marti była w pracy, Van u siebie w domu, Alice poszła do Zayna, no i teraz Angel wyszła z Lou.  Włożyłam swój ulubiony zestaw po domu <klik> . Zeszłam na dół, wsadziłam do odtwarzacza mój ulubiony film, czyli '' Szkołę uczuć ". Okryłam się kocem i już po chwili zaczęłam płakać. Film trwał już od dobrej godziny kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Przetarłam oczy ręką i na nowo związałam włosy w koka. Poczłapałam do drzwi nie patrząc nawet w lustro. Otworzyłam je a za nimi stał Liam.
- Czeego no? Przerywasz mi film! - przeciągnęłam się i wpuściłam chłopaka do środka.
- Wybacz mi, na przeprosiny przyniosłem pączki. - Uniósł lewą rękę w której trzymał papierową torbę.
- Z posypką? - zapytałam wyrywając mu ją z ręki i wchodzą z powrotem do salonu. Usiadłam na kanapie i zajrzałam do torby - masz szczęście! - poklepałam miejsce obok siebie i wyjęłam pączka z różowym lukrem i kolorową posypką.
- Co oglądamy? - Usiadł i sam wziął jednego pączka.
- " Szkoła uczuć " - powiedziałam z kawałkiem pączka w ustach. Przełknęłam i zaśmiałam się. Wsunęłam stopy pod kocyk i podałam go Liamowi. Chłopak okrył się nim, a ja znów zaczęłam płakać. Przytuliłam się do przyjaciela i rozpłakałam się w najlepsze. Film się skończył, a ja dopiero 10 minut potem doszłam do siebie. Zresztą jak za każdym razem gdy go oglądam. Wyszłam do kuchni po chusteczki i kiedy wróciłam dopiero zorientowałam się że Liam zasnął już na początku filmu. Podniosłam poduszkę z kanapy i zdzieliłam go nią w głowę.
- Za co? - krzyknął zaspany.
- A tak. - wzruszyłam ramionami i pokazałam mu język.

OCZAMI MARTI :

Jak zwykle pracowałam w tej głupiej restauracji. No ale jakoś trzeba było płacić za TT*. Od kąt tylko weszłam moja szefowa Marie [ czyt. o niej na górze ] czepiała się mnie o byle co. Podobno wielka sława miała jeść dziś u nas o 17 kolację. Wow, czym tu się podniecać? Często do naszej restauracji przychodzili sławni ludzie. Pracowałam w kuchni, zajmowałam się deserami, robiłam na zmywaku lub byłam po prostu kelnerką. Dziś przypadło tak że to ja miałam obsługiwać tego nadętego bufona, który zamówił sobie " własną " kelnerkę. Kiedy było za pięć 17, przebrałam się w stój kelnerki i wyszłam na sale w oczekiwaniu na sławę którą miałam się opiekować. Oparłam się o kontuarek kiedy do środka wszedł Louis razem z Angel. Domyśliłam się że to właśnie on jest tą gwiazdą. Kiedy zobaczyłam że trzyma Ang za rękę coś ścisnęło mnie w żołądku. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się sztucznie. Pocałowałam Ang w policzek i zaprowadziłam ich do stolika który zamówił Lou. Odebrałam ich zamówienie i poszłam z nim do kuchni. Przyglądałam im się zza baru, a wszystko w środku paliło mnie z zazdrości.

______________________________
* Calypso * 
Miałam dziś wenę :3 
Nie wiem czemu, ale przyjemnie pisze mi się oczami Savannah. Myślałam że Alice i Angel to moje ulubienice. Ale muszę zmienić zdanie to Marti od teraz jest moją ulubioną postacią. Hahha suprajs. Każda z dziewczyn jest inna i w sumie to fajne, ale z Marti puki co utożsamiłam się najbardziej, choć jej oczami piszę najmniej. XD 
Czytajcie, komajcie, polecajcie, dołączajcie do tej witryny. Cokolwiek :3 
Jeśli wam się podoba oczywiście XD 
Uroco, ale nie jarają mnie :3

sobota, 1 września 2012

Rozdział 3.

OCZAMI ALICE :

Impreza trwała do puki nie urwał mi się film. Chyba przesadziłam z alkoholem. Cóż, trudno. Raz się żyje. Obudziłam się i od razu sięgnęłam na szafkę nocną. Pomacałam ją chwilę szukając mojego telefonu, ale nie było go tam. Otworzyłam oczy i podniosłam się. TO NIE BYŁ MÓJ POKÓJ. Rozejrzałam się dookoła, a na podłodze walały się moje ciuchy. Poczułam czyjąś rękę na moim udzie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Mailka śpiącego obok mnie. '' Brawo Alice, super! - krzyknęłam na siebie w myślach - Kretynka! ''. Uniosłam lekko kołdrę do góry i zobaczyłam że Zayn jest nagi. Zagryzłam wargi próbując nie wybuchnąć śmiechem. Podniosłam się i wzięłam swoje ubrania. Weszłam do łazienki  chłopaka i zamknęłam drzwi. Włożyłam swoje ciuchy i rozczesałam włosy jego szczotką. Znalazłam na jego biurku notatnik i wyrwałam z niego kartkę. Wzięłam długopis i napisałam '' Chyba było fajnie, nie sądzisz? xoxo Alice " Położyłam ją na poduszce i wyszłam z pokoju.

Kiedy wróciłam do Trashtown wbiegłam do swojego pokoju i wzięłam godzinny prysznic chcąc zmyć z siebie Malika. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Wysuszyłam włosy i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej <klik>. Nie wiem nawet skąd miałam te ciuchy ale postanowiłam że dziś będę wyglądała dziewczęco. Zrobiłam lekki make-up i zbiegłam na dół.


OCZAMI ANGEL :
Dziewczyny rozbawiły mnie pomysłem na zorganizowanie takiego '' powitania " chłopakom, ale nie miałam nic przeciwko. Nie znałam ich dobrze, ale raczej nie dogadalibyśmy się. Po imprezie weszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Poszłam pod prysznic i weszłam do łóżka w mojej ukochanej piżamie <klik>. Jako jedyna chyba nic nie wypiłam. Nie odczułam jakoś takiej potrzeby pić z chłopczynami.

Obudziłam się  o 7 rano. Podeszłam do szafy i wybrałam moją ulubioną sukienkę i kilka innych dodatków < klik >. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wzięłam jabłko ze stołu i wyszłam do pracy. Pracowałam w małej kawiarni blisko naszego domu, więc nie musiałam się martwić że się spóźnię.  I tak zawsze przychodziłam jako pierwsza.

OCZAMI LOUISA :
Nie byłem szczególnie zły na dziewczyny. A na Angel już w ogóle. Różniła się od reszty ale to mi nie przeszkadzało. Była inna ale ciekawa. Nie rozmawialiśmy zbyt wiele poprzedniego wieczoru, ale to dlatego że ja jak głupi latałem po domu i sprawdzałem czy ta banda neandertali nie na rozwalała nam czegoś w pokojach. Wszędzie byle nie w naszej prywatnej strefie. Wstałem i od razu poszedłem do pokoju Hazzy.
- Zią ty masz wieszak! - wydarłem się kiedy on zaspany leżał na łóżku.
- No, nawet kilka w szafie! - przetarł oczy i wstał
- Nie w szafie, tu! - pokazałem na miejsce gdzie był jego nowy tatuaż.
- nieźle! - krzyknął i obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
Znów wszedłem do swojego pokoju by się ogarnąć. Zamknąłem pokój na klucz [ od czasu kiedy chłopaki zapełnili mój poprzedni pokój bitą śmietaną zamykam go ] i wyszedłem z domu. Miałem straszną ochotę na kawę, a obok była kawiarnia. Droga zajęła mi chwilę. Wszedłem i stanąłem przy ladzie.
- Emm, słucham? - zapytała dziewczyna lakonicznie, a ja ją od razu poznałem.
- Cześć Angel. - posłałem jej ciepły uśmiech - Nie wiedziałem że tu pracujesz!
- Niespodzianka - uśmiechnęła się lekko - Co podać?
- Aa, no jasne. Może być mokka.


OCZAMI ZAYNA :
Nie obudził bym się tak wcześnie gdyby nie to że ktoś trzasnął drzwiami. Podniosłem się i przetarłem oczy. Zobaczyłem karteczkę na poduszce i podniosłem ją. Kiedy skończyłem czytać szczęka mi opadła ze zdziwienia. Musiałem wczoraj nieźle zabalować skoro nie pamiętam faktu że ja i Alice, coś robiliśmy! Przebrałem się w coś czystego i zszedłem na dół. Zjadłem śniadanie i poszedłem do domu dziewczyn. Stanąłem przed drzwiami i zapukałem.
- A ty tu czego? - W drzwiach stanęła czerwonowłosa. Jak ona miała na imię? Mati? Marti? Jakoś tak.
- Ja do Alice. - Posłałem jej jeden z moich oszałamiających uśmiechów i zacząłem wchodzić do domu kiedy ta zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. I to dosłownie. Poczułem zimne drewno na twarzy.

Wróciłem do domu i wszedłem do pokoju. Otworzyłem okno i wydałem się ' Alice! ' Dziewczyna po chwili wyjrzała przez okno.
- Czego?! - odkrzyknęła mi.

_______________________________
* calypso * 
Omnomnom. The hell? 
hahah co to jest? to ma być ta moja wena? 
Bycz plis! lol. Ale Nathanka i Natalia [ moje 2 przyjaciółki i fanki 1D ] twierdzą że to dobre.
ahhaha kłamczuszki :3 
A wam się podoba? 

 Co z nimi nie tak? o.o
Enjoy ♥

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 2.

OCZAMI ALICE :

Gdy wyszłyśmy od chłopaków i wróciłyśmy do Trashtown, każda poszła do swojego pokoju. Postanowiłam nie być gorsza i zabarykadowałam się u siebie. Puściłam moją ulubioną piosenkę <klik> i zaczęłam ją śpiewać. Zaczęłam skakać po pokoju jak opętana i zdejmować z siebie przemoczone ubrania. Podeszłam do szafy w samej bieliźnie i wybrałam mój ulubiony zestaw <klik>. Położyłam ubrania na łóżku. Obróciłam się tyłem do okna kiedy usłyszałam dziki śmiech. Zwróciłam głowę w stronę z której dobiegał śmiech. Stał tam Malik. Otworzyłam okno.
- Mogę jakoś pomóc? - prychnęłam i spojrzałam na niego.
- Myślę że tak. Wystarczy że się przebierzesz. - puścił do mnie perskie oko.
Uniosłam brwi i pokazałam mu środkowy palec. Zamknęłam okno i zasunęłam roletę. przebrałam się w coś suchego i wyszłam z pokoju. Stanęłam na środku korytarza i krzyknęłam ' Trash! '. Żadna z nich nie wyszła więc zaczęłam dobijać się do każdego pokoju z osobna. Puściłam sms do Van, która wróciła przebrać się do domu.

Kiedy już wszystkie siedziały na moim łóżku, uśmiechnęłam się wrednie i odgarnęłam grzywkę z czoła.
- Musimy pokazać, chłopczykom że to dopiero początek ciężkiego życia z nami. - oparłam się tyłkiem o biurko i spojrzałam na przyjaciółki. - Co o tym sądzicie?
- No, to jaki jest plan, kapitanie? - Sav odwzajemniła mój uśmiech. Nie spodziewałam się że to ona najbardziej ucieszy się z mojego pomysłu. W końcu kiedyś tam przyjaźniła się z Liamem...
- Telefon w dłoń kobietki. Napiszcie wszystkim kogo macie w kontaktach że 1D organizują wielką parapetówę! Niech każdy przyniesie trochę alko i co tylko może. - zagryzłam dolną wargę, i wyjęłam telefon.

OCZAMI ZAYNA :

Nie cierpiałem tej Alice, choć w pewien dziwny do wyjaśnienia sposób intrygowała mnie. Kiedy skończyliśmy się rozpakowywać, ogarnęliśmy się i zamierzaliśmy wyjść. Ktoś zapukał do drzwi?
- Niall, zamawiałeś coś!? - Krzyknąłem podnosząc tyłek z kanapy by otworzyć.
- Tym razem to nie ja! - krzyknął głodomór a ja byłem już przy drzwiach.
 Moje zdziwienie sięgnęło zenitu kiedy zobaczyłem zgraje ludzi pchających mi się do domu. Miałem już zamknąć drzwi gdy ktoś przytrzymał je butem.
- Puk, puk.. Można się wprosić? - Alice posłała mi słodki uśmiech i weszła do środka razem z resztą. Chwyciłem ją za ramię i poprowadziłem do kuchni.
- Co to ma być?
- Parapetówka. - odpowiedziała wzruszając ramionami - Chyba nie myślałeś że to was o minie co?  - zaśmiała się i wyszła z kuchni.

OCZAMI HARREGO :

- Liam! - podszedłem do niego i uderzyłem go w ramię - Ta Twoja Savannah i jej przyjaciółki zrobiły nam imprezę! - pokręciłem głową nie wierząc w to co widzę.
- A tam! - wzruszył ramionami i obejrzał się za przechodzącą Angel.
- Ogarnij się! Musimy ich stąd wyrzucić! - pokręciłem głową i wyłączyłem muzykę. - KONIEC!
- No weź. Hazza! - podeszła do mnie Savannah i uśmiechnęła się -  nie bądź taki!
- Nie ma mowy..! - Wzięła mnie na bok, zastanawiało mnie skąd ta dziewczyna ma tyle siły, i zaczęła namawiać bym nie psuł wszystkim zabawy, a w tym czasie Niall pogłośnił muzykę. Po chwili u jego boku pojawiła się Vanessa. Zastanawiało mnie co te dziewczyny mają w sobie że zmienialiśmy zdanie od tak..

______________________________
*the calypso * 
Trolololo, to już 2 rozdział.. haha zwykle kończę na 1 xD 
Ale moim osiągnięciem było napisanie do 4... kiedyś tam dawno. 
Dostałam miły kom od niejakiej Natalii. Dzięki Ci za niego <3 
Jest specjalny bo to jedyny na tym blogu xD 
 Nieważne, jest coraz więcej wejść, soł może ktoś to czyta O.o Albo to ja nabiłam xD 
Mniejsza... Nie będę pisała tylko oczami Savannah i Liama, czasami pojawią się Oczami Marti, Alice i wgl. żeby ciekawiej było :3 
Hahahah dobił mnie! słodziak taki *-*

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział1

OCZAMI SAVANNAH :

Nie mogłam uwierzyć że Liam, stoi tu przede mną. Nie widziałam go od 6 lat! Wiele się nie zmienił, nadal dziwnie układał włosy i lubił ubierać się jak chłopaczyna a nie chłopak.
- Dziwny zbieg okoliczności! - puściłam chłopaka i spojrzałam na niego - Śledzisz mnie? - wybuchnęłam śmiechem i odwróciłam się do dziewczyn - Lejdis. To mój przyjaciel z dzieciństwa, Liam..
- Ee, że ten ziąmek, to Twój przyjaciel Sav? - Marti spojrzała na mnie jak na kosmitkę.
- Wiem, wiem. Jestem zbyt dobry dla niej no ale cóż.. Przyjaciół z dzieciństwa się nie wybiera! - dźgnął mnie w brzuch, a ja spojrzałam na niego wilkiem.
- Bawi Cię to gwiazdorzyno? - pokazałam mu język i zaśmiałam się. - To Marti, Alice, Vanessa i Angel. - Przedstawiłam je po kolei, tylko Van uśmiechnęła się przyjaźnie, a reszta tylko pokiwała głową..

OCZAMI MARTI :

Liam od razu wydał mi się dość dziwny, może jestem uprzedzona, ale wiem że z tego nie będzie niczego dobrego. Oni śpiewali pop, dla dziwnych nastolatek. A my byłyśmy ich przeciwieństwami. Nie wspominam już tutaj nawet o płci..
- Taaa, miło nam...czy coś. - wzruszyłam ramionami i podałam chłopakowi rękę. Zarzuciłam grzywkę na bok i zobaczyłam że z domu wychodzi jeden z jego kolegów. Miał w ręku marchewkę i uśmiechał się przez cały czas. Spodobał mi się jego uśmiech. W dziwny ale pociągający sposób układał swoje włosy.. ' Marti! - krzyknęłam na siebie w myślach - koniec! to konkurencja, zresztą na pierwszy rzut oka do siebie nie pasujecie '

OCZAMI LIAMA :

- Cześć wam... - pomachałem im krótko i zobaczyłem że z domu wyszedł Louis, Harry, Zayn i Niall. - So, to reszta ' gwiazdorzyn ' jak to określiłaś Sav.. Poznajcie Louisa, Harrego, Zayna i Nialla.
Poczułem jak coś uderzyło mnie w plecy, odwróciłem głowę i zobaczyłem że na ziemi leży wielka poduszka.
- Musimy się rozpakować! - krzyknął Zayn - Do zobaczenia innym razem. - Machnął na dziewczyny i zaczął wypakowywać rzeczy z auta.

Po godzinie, wszystko było w domu. Wystarczyło jeszcze to rozładować. Nie miałem na to najmniejszej ochoty więc poszedłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku. Obudził mnie krzyk chłopaków z dołu. Włożyłem koszulkę i zbiegłem po schodach, o mało się przy tym nie zabijając!
- Zgłupiałyście!? - usłyszałem krzyk Zayna z kuchni...
Wbiegłem do niej jak najszybciej i zobaczyłem jak Savannah i jej koleżanki strzelają w Malika pistoletami na wodę! Kiedy zobaczyły mnie, też dostałem!
- Za co?! - krzyknąłem i schowałem się za Zaynem...
- Witamy w LONDYNIE! - krzyknęły i 3 z nich pobiegły dalej.
Zacząłem uciekać w stronę łazienki, ale Sav była szybsza i zamknęła mi drzwi przed nosem..
- Mam Cię Liam! - wycelowała we mnie i po chwili poczułem zimną wodę. Przeniosła strumień na moje włosy - Tak witamy każdego, kto się tutaj wprowadza! - wybuchnęła śmiechem i pobiegła poszukać pozostałych.

OCZAMI SAVANNAH :

Znalazłam Marti w pokoju Louisa. Chłopak zasnął z marchewką w ręce, a ta bezduszna kobieta po prostu oblała go wodą.
- Czujcie się ochrzczeni! - Alice krzyknęła na pożegnanie gdy wychodziłyśmy a każdy z chłopaków był mokry. Weszłyśmy do Trashtown i każda poszła do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grzebać w szafie. Ubranie, które włożyłam przed wyjściem do chłopaków, było całe mokre. Wybrałam jeden z banalniejszych zestawów < klik >. Usiadłam na łóżku i włożyłam słuchawki w uszy.
________________________________
*calypso * 
Nadal nie dzieje się nic ciekawego. 
Ale postaram się poprawić. Pierwszy raz coś takiego piszę, i trema z lekka xD
Dzięki Nathance, za śliczny wygląd *-* 
Szkoda że nie było żadnych komów :c może kieeedyś się rozkręci.. xD

nie przepadam za nimi ale cóż, słodcy są xD 
Jak budyń z sokiem, możesz jeść [ patrzeć ] ale w końcu puścisz pawia.. 

sobota, 25 sierpnia 2012

Wstęp, postacie.

Postacie:

Savannah Parker. (17 lat ) 
Jest najmłodszą członkinią zespołu '  life trash '. Dziewczyny zna prawie od urodzenia i z każdą się przyjaźni. Już nie raz próbowały wybić się i zdobyć sławę, ale nikt nie chce pomóc 5 nastolatek grających rocka. Savannah jest ciepła i czuła. W zespole śpiewa i gra na gitarze.


 Alice Munroe. ( 19 lat ) 
Dziewczyna jest ostra i lubi imprezować. Nie cierpi stałych związków i nie powodzeń. Zawsze dąży do celu. Ona i Marti założyły ' life trash ' i zaczęły dobierać skład. Pomimo iż czasem jest wredną s*ką, jest też podporą całego zespołu. Gitara prowadząca

 Angel Raymond. ( 20 lat ) 
Gra na perkusji i jest najspokojniejsza z całego zespołu. Gdy dziewczyny idą w miasto woli zostać w 'Trashtown ' i poczytać książkę. Angel przeprowadziła się do Londynu 3 lata temu. Uciekła z Finlandii gdzie ojciec znęcał się nad nią i jej matką. 

Marti Perkins.( 19 lat ) 
Z Alice znają się niemal od zawsze. W wieku 17 lat z Alice założyły zespół, a to że ich rodzice nie akceptowali tego zmusiło ich do opuszczenia rodzinnych domów i założenia ' Trashtown '. Marti gra na basie. 

Vanessa Lodge. (18 lat ) 
Jako jedyna nie mieszka w ' Trashtown ', choć często tam nocuje, dziewczyny przygotowały nawet dla niej pokój, ale ona woli zostać w rodzinnym domu. Tylko ona i Savannah postanowiły się kształcić, chodzą do szkoły artystycznej. Van na plastykę a Sav na fotografię i dodatkowo śpiew. 

Trashtown ... 
Alice i Marti oszczędzały na ten dom od 12 roku życia, Cała piątka pracuje by utrzymać ich dom. Rodzice Van dokładają się tochę do niego choć dziewczyny protestują.. 
Chłopaki z One Direction
Chyba nie muszę dużo o nich opowiadać, bo każdy chyba wie kto to jest. Nawet antyfani umieją coś o nich powiedzieć...
 
Marie Lopez (25 lat ) 
Szefowa restauracji w której pracuje Marti. 
Szczerze nienawidzi dziewczyny, pozwala pracować jej w " Cuumber" tylko po to by móc ją gnębić.

Matt Hale ( 20 lat ) 
Przyjaciel Angel. Poznali się w wieku 5 lat. Kiedy Ang wyjechała do Londynu on pojechał za nią. Mieszka blisko trashtwon i często odwiedza dziewczyny ;)




*the calypso - autorka *
 
Postacie będą dodawane jeśli pojawi się ktoś nowy. 


Wstęp : 
OCZAMI SAVANNAH :
* 7 lat wcześniej * 
-Savvie! Chodź już do domu! - krzyknęła moja mama przez okno, i gestem zaprosiła mnie do środka. 
- Ale mamo, ja nie chcę! wolę bawić się z Liamem! - pisnęłam, ale spojrzenie mamy nie pozwalało mi na żadną dyskusję - No dobrze idę! - odkrzyknęłam i spojrzałam w stronę chłopaka  - Cześć, Liam - pomachałam mu i weszłam do domu. 
- cześć, Sav - krzyknął chłopak zanim weszłam do domu. 

OCZAMI LIAMA :

* 6 lat wcześniej * 

- Hej, Savannah! - podbiegłem do dziewczyny i pokazałem jej język - zgadnij co! no zgaduj! 
- nie wiem! - pokręciła głową i wróciła do zabawy lalkami 
- Razem z rodzicami wyprowadzamy się z Bristolu i jedziemy do Londynu! - krzyknąłem, ale zdziwił mnie wyraz twarzy Savannah - Coś nie tak? 
- No - pokiwała głową - Bo już się nie będziemy bawili - skrzywiła się lekko i spojrzała na mnie ze smutkiem w oczach.


OCZAMI SAVANNAH :

- Tak, mamo. Spokojnie - rozmasowałam ręką czoło - nic mi nie jest! To tylko zwykła bójka. Nikomu się nic nie stało! Nie... mamo... nie... nie bierz mnie z 'Trashtown ' Będę grzeczna - powiedziałam zupełnie innym tonem.
- Ej, Sav... Co jest? - spojrzała na mnie Vanessa.
- Mama się czepia. Pamiętasz tą dziewczynę Marie? z ' The Cilvvers ' - zaczęłam gestykulować rękami i spojrzałam na przyjaciółkę 
- Ee, tą którą pobiłaś w zeszłym tygodniu? - spytała by się upewnić.
- Dokładnie, mama dowiedziała się o tym i jest wściekła.. Chce zabrać mnie do domu. Nie ma takiej opcji.... - zaśmiałam się kiedy do kuchni weszła Marti.
- Dziewczyny! Do domu obok wprowadziła się grupka chłopców w rurkach. - udawała zachwyconą i zaczęła skakać po kuchni.
- Opanuj się! - Krzyknęłam i wzięłam ją pod rękę - Poznajmy ich.. 

Po chwili byłyśmy gotowe wyjść z domu Ja w <klik>, Marti < klik>, Vanessa w < klik > Alice w < klik > a Angel w < klik >. Wyszłyśmy przed dom, sprawdzić kto będzie naszym nowym sąsiadem a mnie zamurowało. 

OCZAMI LIAMA :

Powoli wnosiliśmy nasze pudła do domu kiedy zobaczyłem że 5 dziewczyn idzie w naszą stronę. Jedna z nich była mi znajoma. Dopiero gdy podeszła zobaczyłem jej oczy. To były oczy z mojego dzieciństwa. Rzuciłem karton na podłogę i podszedłem do niej. 
- Savannah? - zapytałem nieśmiało. Nie wierzyłem że ta dziewczyna w czerwonych rurkach i z biustem na wierzchu to ta sama która bawiła się ze mną w piaskownicy. 
- Cześć, Liam. - pomachałam mi nieśmiało i zostawiła swoje przyjaciółki w tyle. Przytuliłem ją i zaśmiałem się - Znów będziemy mieszkali blisko siebie. 
- Racja - przytaknęła i odgarnęła włosy za ucho. 

_________________________
*calypso* 
No wię macie postacie i wstęp.. Co sądzicie? Narazie może nie zapowiada się jakoś super ciekawie, ale mogę wam obiecać że 1D i Trashlife nie raz wejdą sobie w drogę :3
 Awww. słodziaki. :3