Nowa postać.
Matt Hale ( 20 lat )
Przyjaciel Angel. Poznali się w wieku 5 lat. Kiedy Ang wyjechała do Londynu on pojechał za nią. Mieszka blisko trashtwon i często odwiedza dziewczyny ;)
OCZAMI MARTI.
Nie mogłam w to uwierzyć. Angel i Louis. Boże! Do czego to doszło. Co chwile któreś z nich wołało mnie do stolika a ja biegałam jak ta głupia ze sztucznym uśmiechem na ustach. Widać było że oni serio świetnie czuli się w swoim towarzystwie. Byłam blisko z Ang, ona lubiła być sama, ale tylko mnie dopuszczała na tyle blisko siebie że znałam jej sekrety. Z tego co pamiętam jeszcze niedawno była z Mattem. Lubiłam go był spoczko. I o wiele bardziej w stylu Ang niż Lou. Chociaż? Mieli coś wspólnego. Wyglądali na grzecznych, ale każdy kto poznał ich bliżej wiedział jacy są. Około 20 skończyłam pracę. Myślałam że Ang i Lou od razu pójdą do domu, ale ci jakoś gdzieś zniknęli. Włożyłam swoje ciuchy i poczłapałam powoli do domu. Kiedy wracałam do domu zaczęło padać, a na dodatek przejeżdżający obok mnie samochód wjechał w kałużę i ochlapał mnie wodą. Przetarłam oczy ręką i zobaczyłam że moje dłonie są całe czarne od tuszu. " Świetnie ". Kiedy doszłam do domu Sav i Liam siedzieli na kanapie.
- Cześ wam - przeczesałam mokre włosy ręką i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na kluczyk. Wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy. Wyjęłam z szafy suche ciuchy <klik> i włożyłam je. Związałam włosy w koka, wzięłam mój ulubiony kocyk i zeszłam na dół.
- Mogę się dosiąść? - zapytałam cicho.
- Jasne siadaj! - Savannah uśmiechnęła się do mnie ciepło i poklepała miejsce obok siebie.
Usiadłam i okryłam się kocysiem. Spojrzałam w ekran telewizora.
- Czyżby " 3 metry nad niebem "?- zaśmiałam się kiedy zobaczyłam Mario.
Oglądałam film i płakałam. W połowie przez film, a w połowie...właśnie? czemu płakałam? nie mam pojęcia. po prostu siedziałam i po moim policzku strumieniem leciały łzy. W pewnym momencie nie wytrzymałam i wyszłam z pokoju. Znów poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- jestem taką idiotką - syknęłam sama na siebie.
OCZAMI ALICE.
- Jezu, Malik. - krzyknęłam od progu kiedy sama otworzyłam sobie drzwi. Weszłam do salonu i nikogo tam nie było. Tak samo w kuchni. Weszłam po schodach do pokoju Zayna. Oparłam się o framugę i zobaczyłam jak kocha się z jakąś dziewczyną. Uśmiechnęłam się wrednie. Najwidoczniej nie zauważyli że weszłam więc odchrząknęłam najgłośniej jak potrafiłam. Dziewczyna pisnęła przerażona i zakryła się kołdrą.
- cześ - zaśmiałam się i usiadłam na fotelu przy jego biurku - ubieraj się mała i wio.
Dziewczyna spojrzała na mnie morderczym wzrokiem i widać nie zamierzała wyjść.
- Nie jasno się wyraziłam? WYNOCHA! - podniosłam z ziemi jej ubrania i wyrzuciłam za drzwi - Muszę porozmawiać z Malikiem. Szybciutko! - klasnęłam w dłonie. Dziewczyna owinęła się kołdrą i wyszła z pokoju, a ja znów rozsiadłam się na fotelu. - Zapraszasz mnie do siebie i każesz patrzeć na takie rzeczy. Nieźle się masz - zaśmiałam się.
- Nie sądziłem że dzisiaj wpadniesz - wzruszyła ramionami i wstał z łóżka. Podszedł do szafy i włożył na siebie pierwsze lepsze ciuchy a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku.
OCZAMI VANESSY :
- Mamo już jestem! - krzyknęłam kiedy weszłam do domu. Rzuciłam klucze na szafkę i zdjęłam buty. Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę gotującą coś do jedzenia.
- Ale świetnie pachnie - usiadłam przy stole i spojrzałam na mamę.
- Dzięki kochanie. Zaprosiłam na obiad Violett i jej syna. Cieszysz się? - zapytałam mama z uśmiechem na ustach. Nigdy nie poznałam syna cioci Violett. Nazywałam ją ciocią bo od kąt pamiętam przychodziła do nas na obiady. Mieszkała sama bo jej syn i jej były mąż mieszkali w Bristolu. Nigdy jakoś nie ciągnęło mnie by go poznać.
Około 8 miała przyjść ciocia z synem. Pół godziny przed ich przyjściem rozpuściłam włosy i wyprostowałam je. Nie cierpiałam siebie w kręconych włosach. Kiedy skończyłam prostować włosy usłyszłam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi a za nimi stała ciocia i Harry Styles.
- Ciociu? kto to? - uśmiechnęłam się do niej nie pewnie i wpuściłam ich do środka.
- Mój syn. - ciocia przytuliła mnie na powitanie i poszła szukać mamy.
- Cześć, czy coś - wzruszyłam ramionami i zamknęłam drzwi. Ominęłam chłopaka i zaczęłam wchodzić po schodach na górę.
_________________________________________
*calypso *
Czeeś :3
Dawno nic nie dodawałam ale to dlatego że miałam szlaban ;/
Ahh, zła ja xD huhuhuheuheuhe.
Rozdział taki sobie. Dzisiaj pierwszy raz pisałam jako Van. Ciekawie było.
Nie mam konkretnego planu co dalej ma się dziać. Pomysły? o.o
Nie wiem skąd miałam pomysł na część o Alice xD hahah
Czymcie się ♥
Awwww! :3
Enjoy ♥
Jeeej *__* masz taaalent !! Będę częściej wpadaaać :**
OdpowiedzUsuń