Gdy wyszłyśmy od chłopaków i wróciłyśmy do Trashtown, każda poszła do swojego pokoju. Postanowiłam nie być gorsza i zabarykadowałam się u siebie. Puściłam moją ulubioną piosenkę <klik> i zaczęłam ją śpiewać. Zaczęłam skakać po pokoju jak opętana i zdejmować z siebie przemoczone ubrania. Podeszłam do szafy w samej bieliźnie i wybrałam mój ulubiony zestaw <klik>. Położyłam ubrania na łóżku. Obróciłam się tyłem do okna kiedy usłyszałam dziki śmiech. Zwróciłam głowę w stronę z której dobiegał śmiech. Stał tam Malik. Otworzyłam okno.
- Mogę jakoś pomóc? - prychnęłam i spojrzałam na niego.
- Myślę że tak. Wystarczy że się przebierzesz. - puścił do mnie perskie oko.
Uniosłam brwi i pokazałam mu środkowy palec. Zamknęłam okno i zasunęłam roletę. przebrałam się w coś suchego i wyszłam z pokoju. Stanęłam na środku korytarza i krzyknęłam ' Trash! '. Żadna z nich nie wyszła więc zaczęłam dobijać się do każdego pokoju z osobna. Puściłam sms do Van, która wróciła przebrać się do domu.
Kiedy już wszystkie siedziały na moim łóżku, uśmiechnęłam się wrednie i odgarnęłam grzywkę z czoła.
- Musimy pokazać, chłopczykom że to dopiero początek ciężkiego życia z nami. - oparłam się tyłkiem o biurko i spojrzałam na przyjaciółki. - Co o tym sądzicie?
- No, to jaki jest plan, kapitanie? - Sav odwzajemniła mój uśmiech. Nie spodziewałam się że to ona najbardziej ucieszy się z mojego pomysłu. W końcu kiedyś tam przyjaźniła się z Liamem...
- Telefon w dłoń kobietki. Napiszcie wszystkim kogo macie w kontaktach że 1D organizują wielką parapetówę! Niech każdy przyniesie trochę alko i co tylko może. - zagryzłam dolną wargę, i wyjęłam telefon.
OCZAMI ZAYNA :
Nie cierpiałem tej Alice, choć w pewien dziwny do wyjaśnienia sposób intrygowała mnie. Kiedy skończyliśmy się rozpakowywać, ogarnęliśmy się i zamierzaliśmy wyjść. Ktoś zapukał do drzwi?
- Niall, zamawiałeś coś!? - Krzyknąłem podnosząc tyłek z kanapy by otworzyć.
- Tym razem to nie ja! - krzyknął głodomór a ja byłem już przy drzwiach.
Moje zdziwienie sięgnęło zenitu kiedy zobaczyłem zgraje ludzi pchających mi się do domu. Miałem już zamknąć drzwi gdy ktoś przytrzymał je butem.
- Puk, puk.. Można się wprosić? - Alice posłała mi słodki uśmiech i weszła do środka razem z resztą. Chwyciłem ją za ramię i poprowadziłem do kuchni.
- Co to ma być?
- Parapetówka. - odpowiedziała wzruszając ramionami - Chyba nie myślałeś że to was o minie co? - zaśmiała się i wyszła z kuchni.
OCZAMI HARREGO :
- Liam! - podszedłem do niego i uderzyłem go w ramię - Ta Twoja Savannah i jej przyjaciółki zrobiły nam imprezę! - pokręciłem głową nie wierząc w to co widzę.
- A tam! - wzruszył ramionami i obejrzał się za przechodzącą Angel.
- Ogarnij się! Musimy ich stąd wyrzucić! - pokręciłem głową i wyłączyłem muzykę. - KONIEC!
- No weź. Hazza! - podeszła do mnie Savannah i uśmiechnęła się - nie bądź taki!
- Nie ma mowy..! - Wzięła mnie na bok, zastanawiało mnie skąd ta dziewczyna ma tyle siły, i zaczęła namawiać bym nie psuł wszystkim zabawy, a w tym czasie Niall pogłośnił muzykę. Po chwili u jego boku pojawiła się Vanessa. Zastanawiało mnie co te dziewczyny mają w sobie że zmienialiśmy zdanie od tak..
______________________________
*the calypso *
Trolololo, to już 2 rozdział.. haha zwykle kończę na 1 xD
Ale moim osiągnięciem było napisanie do 4... kiedyś tam dawno.
Dostałam miły kom od niejakiej Natalii. Dzięki Ci za niego <3
Jest specjalny bo to jedyny na tym blogu xD
Nieważne, jest coraz więcej wejść, soł może ktoś to czyta O.o Albo to ja nabiłam xD
Mniejsza... Nie będę pisała tylko oczami Savannah i Liama, czasami pojawią się Oczami Marti, Alice i wgl. żeby ciekawiej było :3
Hahahah dobił mnie! słodziak taki *-*





